Konkurs - Dzień Dziecka - Przepisy Mikołajka

Konkurs - Dzień Dziecka - Przepisy Mikołajka

To, że za kilka dni będzie Święto wszystkich ludzi

(bo każdy był jest i będzie dzieckiem) to wiedzą wszyscy.

 

Ja z tej okazji postanowiłam zafundować Wam zabawę.

 

Nagrodą będą "Przepisy Mikołajka".

 

Żeby  wygrać:

1. Pod tym postem, w komentarzu

opisz najfajniejszy Dzień Dziecka z Twojego życia.

 

 

 

 2. Zostaw swojego maila

- PAMIĘTAJ widoczny jest on tylko dla mnie!

 

 

 

 

Konkurs trwa od 28 maja do  1 czerwca 2013.

2 Czerwca ogłoszę zwycięzcę!

 

 

 

 

Warunkiem otrzymania przesyłki z nagrodą jest przesłanie przez laureata konkursu

pełnych danych kontaktowych do wysyłki przedmiotu

(imię, nazwisko i adres zamieszkania wraz z kodem pocztowym) w ciągu 3 dni roboczych

od dnia opublikowania na blogu informacji o wynikach.

 

 

Nagrody wysyłam tylko na terenie POLSKI.

Fundatorem nagrody jestem ja,

czyli Kobiecemysli!

 

 

 

6 komentarzy

  • 1

    1981

    Odpowiedź

    Hej :)
    Pewnie większość odpowiedzi na pytanie konkursowe o najfajniejszy Dzień Dziecka w życiu będzie radosna i wesoła.Dla mnie moja historia także jest (choć dopiero z perspektywy czasu) pozytywna, choć osobom postronnym może wydawać się dość dramatyczna ;) Jestem jednak pewna, że już nigdy nie przeżyję tak ważnego i zapadającego w pamięć Dnia Dzieci Swoich Rodziców :).

    Najfajniejszym DD w moim życiu był ten kilka lat wstecz, gdy moi rodzice 1 czerwca powitali mnie z otwartymi ramionami po mojej ucieczce z domu i próbie samobójczej. Niezły duet, co :) ?
    Niestety tak właśnie było i myślę, że nigdy o tym nie zapomnę. Co ważniejsze nigdy nie zapomnę o tym jak zareagowali moi rodzice. Jak bardzo zależało im na moim powrocie, jak walczyli o mnie i z jaką miłością i zrozumieniem przyjęli mnie z powrotem. Chociaż zawiodłam i ich i siebie.

    Myślę, że fajniejsza Dnia Dziecka się już nigdy nie doczekam :)

    Pozdrawiam

  • a

    asia

    Odpowiedź

    A mój najfajniejszy dzień dziecka był wtedy jak już byłam bardzo dorosła- po dwóch latach starań o dzidziusia i jednym niepowodzeniu właśnie w dzień dziecka zaraz po tym jak mama zadzwoniła do mnie z życzeniami "dla mojego dzidziusia, życzę dzidziusia", postanowiłam zrobić ciążowy test, bo coś się słaobo czułam od tygodnia i bingo - pojawiły się dwie kreseczki - to był najfajniejszy dzień dziecka jaki mogłam sobie wymarzyć a rok później też było super- bo już mieliśmy i my komu złożyć życzenia, w następnym roku czekaliśmy na przywitanie kolejnego potomka a w tym roku już mamy całą trójkę do obdarowywania, lecz Pierwszy czerwca 2007 roku to będzie ten właśnie dzień dziecka , którego nigdy nie zapomnę ;

  • K

    Krzysztof Wojniak

    Odpowiedź

    Mój najfajniejszy Dzień Dziecka wspominam tak:
    " - Mamo, mamo, dziadek zgodził się zabrać mnie jutro rano na ryby!" - krzyczałem podekscytowany, a uśmiech do wieczora nie schodził mi z twarzy. O tej wyprawie marzyłem bowiem od dawna i choć miałem już dziesięć lat, to jeszcze nigdy dziadek nie zaproponował mi wspólnej wędkarskiej przygody. Chyba najbardziej interesowało mnie wówczas wnętrze czarnej, nieco już wysłużonej skrzynki, którą zabierał ze sobą zawsze, kiedy wyjeżdżał. Kiedyś gdy dziadek przygotowywał się do swojej niemalże symbolicznej wyprawy, udało mi się nawet podejrzeć te tajemnicze urządzenia, które tak skrzętnie przede mną ukrywał. Ale na tym koniec. I nagle przyszedł dzień, który odsłonił przede mną wszystkie tajemnice: kolorowe haczyki,wysłużone nieco kołowrotki i śruciny, lekkie jak piórko spławiki, białe pełzające jeszcze robaki, ziarna kukurydzy i całe zwoje różnej długości żyłek. Łowiliśmy ryby brodząc przy tym po pas w przezroczystej zimnej wodzie, piekliśmy kiełbaski nad ogniskiem które w mgnieniu oka rozpalił dziadek, suszyliśmy na kijach przemoczone ubrania, leżeliśmy na piaszczystym brzegu rozłożystej rzeki i czuliśmy, że po prostu czas zatrzymał się w miejscu.

  • O

    Ola1984

    Odpowiedź

    Mój najpiękniejszy dzień dziecka w życiu, miał miejsce dokładnie 8 lat temu pewnego słonecznego dnia, kiedy to dowiedziałam się, że jestem w ciąży :) Na początku była radość, łzy i niedowierzanie w końcu sama byłam zaledwie 20 latką :) Dziś z perspektywy lat, kiedy patrzę na mojego synka wiem, że był to najpiękniejszy dzień w moim życiu. Od tego czasu, co roku z synkiem świętujemy razem. On Dzień Dziecka, ja kolejne rocznice tej cudownej wiadomości :) Dla mnie 1 czerwca jest datą szczególną, dziś nie wyobrażam sobie innego życia i siebie w innym miejscu na ziemi :) To jest nasz dzień, który staramy się przeżywać najpiękniej jak się da :)

  • M

    Magda

    Odpowiedź

    Dawno, dawno temu, gdy byłam dzieckiem... Nie! Ja wciąż nim jestem! Gdzieś w środku błyska we mnie taka iskierka, którą można dostrzec w oczach dzieci, gdy się śmieją. Skoro dzieckiem jest się zawsze, o ile nie da się tej iskierce zgasnąć, to i mój zeszłoroczny Dzień Dziecka należy wpisać w radosną księgę Waszych opowieści!

    Rok temu odkryłam, jak cudownie jest śmiać się z całych sił i że nie muszę być na siłę dorosłą. Rok temu przestałam silić się na bycie super-matką-Polką-mojego-pierwszego-dziecka.
    Mój synek w zeszłym roku o tej porze zbliżał się do pierwszych urodzin. Ja zaś do depresji: tony pieluch, kremików, bodziaków i grzechotek. 1 czerwca, mąż u swoich rodziców dogorywał na ospę wietrzną, a ja siedziałam w tym całym bałaganie z uczącym się chodzić stworkiem. Bliska załamania. Zupełnie zapomniawszy, że to 1 czerwca. Święto jakieś.
    Nagle dzwoni telefon: (M)ama...
    M.: Córeczko, wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka!!!
    Ja: Mamo, dzięki, ucałuję go od Ciebie... Właśnie uczy się chodzić.Znowu się przewrócił. I przed chwilą ufyflał się cały, pranie muszę wstawić i powozić go trochę po skwerku, bo już marudzić zaczyna. Pewnie ząbek się wyrzyna jakiś, albo...
    M: NIE! Kochanie, ja TOBIE życzę najlepszego! Zapomniałaś, że jesteś moim dzieckiem?
    J: eee...
    M: To, że zostałaś mamą, sprawiło, że masz jedno święto więcej do obchodzenia - Dzień Matki. Ale dzieckiem byłaś i jesteś nadal. Z okazji Dnia Dziecka życzę Ci zatem, żebyś nie wstawiała prania. Ładna pogoda jest, więc weź mojego wnusia takiego brudnego na spacer i wiesz co, kup sobie watę cukrową! Lubiłaś ją, jak byłaś mała!
    Hmmm, waty cukrowej nie jadłam od lat - pomyślałam. Zrobiłam tak, jak powiedziała mi moja mama: wzięłam to brudne syniątko w wózek, poszłam do parku, po drodze zgarniając koleżankę z jej pięciolatkiem i bawiłyśmy się wspaniale: jadłyśmy tę różową watę, jej urwis zaciągnął nas do malującej dziecom buźki dziewczyny i jako motyle "prawie" nie wyróżniałyśmy się z tłumu śmiejących się do siebie dzieci. Na kocyku turlałam się z moim synkiem, pozwoliłam upaćkać kocyk tym, co wypadło mu z buzi podczas wcinania obiadku, wydmuchałam mu pieska z podłużnego balona, a on śmiał się, jak mała żabka, więc i ja rechotałam wraz z nim...
    Gdy wracałyśmy do domu, wspólnie z koleżanką stwierdziłyśmy, że za rok to powtarzamy! Czułyśmy się jak małe dziewczynki wracające z festynu, nie jak mamuśki dwóch chłopców.
    Moja historia nie jest wzruszająca, ani porywająca. Nie wspomina mi się czas "lat dziecinnych", jednak to był najcudowniejszy Dzień Dziecka, jaki miałam od lat. Sama w sobie odkryłam pokłady radości i spontaniczności, którymi teraz posiłkuję się każdego dnia. Chciałabym każdej mamie powiedzieć: chodź, zróbmy coś dziecinnego razem z naszymi dziećmi! wybrudźmy się i uśmiejmy za wszystkie czasy! my też mamy prawo!!! Uświadomiło mi to też, że mam prawo być niedoskonałą - lśniący dom i czyste dziecko nie może być okupione moim przygnębieniem. Więc wszem i wobec pragnę ogłosić, że mam 27 lat, od roku znów świętuję Dzień Dziecka, nie celebrując go dla synka, lecz razem z nim.
    Życzę Wam także, moi drodzy, byście w kąt odrzucili obowiązki, by dopisała Wam pogoda (także ta ducha!) i abyście zrobili coś, co uszczęśliwi waszą dziecięcą naturę :)))

  • M

    Monika

    Odpowiedź

    Mój najfajniejszy Dzień Dziecka? Pamiętam go jak dziś. Po skończonych lekcjach w szkole, a była to może pierwsza albo druga klasa szkoły podstawowej, Mama czekała na mnie z wielkim i nieziemsko promiennym uśmiechem. W drodze do domu, pamiętam, że opowiadałam jej o całym dniu spędzonym na lekcjach. Nic nie mówiła, nie przerywała mi, była gdzieś daleko myślami.. Nie przeszkadzało to mi, gdyż miałam dużo do powiedzenia i nawet nie zauważyłam, że zamiast drogą do domu, podążałyśmy w zupełnie innym kierunku. Nagle zorientowalam się, że jesteśmy w parku. Ach, jak pięknie tam było! Słońce tak przyjemnie ogrzewało moją twarz, a ptaki pięknie śpiewały :) Jednak moja rozkosz naturą nie trwała długo i trzeba było wracać do domu. Jak się potem okazało rodzice zorganizowali dla mnie przyjęcie niespodziankę i zaprosili najbliższych. Wspomnienia piękne i radość w sercu jest do dzisiaj :) pozdrawiam :)

Zostaw swój Komentarz

kamila rowinska cele

airbnb zniżka