Listy do M 2

Listy do M 2

I stało się!

Po 4 latach na ekrany wróciły Listy do M.

(moje zdanie na temat pierwszej części możecie przeczytać TU)

 

Mąż zabrał mnie do kina na kolejną miesięcznicę związku

(111 miesięcy razem ;)

I kolejny raz było romantycznie i zabawnie.

Kolejny raz widzimy ulubionych już bohaterów,

a także kilku nowych (np. M. Zakościelny, M. Żmuda - Trzebiatowska).

Historii jest więcej, więc też krócej widzimy swoje ulubione "pary"

na ekranie, jednak nie stanowi to problemu,

gdyż chcemy poznawać nowe historie, prawda?

 

Świetnie dobrana muzyka, dobrzy aktorzy i ładne sceny.

Może trochę przesłodzone, ale co tam w końcu zbliżają się święta ;)

 

 

 

 

1 komentarz

  • z

    zjedz_mnie

    Odpowiedź

    Pierwszą część obejrzałam w telewizji i byłam miło rozczarowana. Spodobał mi się więc poszłam do kina na drugą część. Po sensie czułam się oszukana. Ten film, to już nie komedia, a dramat. Można było zupełnie inaczej poprowadzić akcje i nie uśmiercać Małgorzaty.

Zostaw swój Komentarz

kamila rowinska cele

airbnb zniżka