Ostatnie dni 2012...

Ostatnie dni 2012...

...i kończy się ten rok.

Przy szklance wody i ciasteczkach Oreo

taka melancholia mnie naszła,

w sumie nie był tak wspaniały by było za czym tęsknić,

a wręcz chciałabym aby 2013 się zaczął gdyż

13 to szczęśliwa liczba (i dwa śluby nam się szykują:).

 

Jednak to w tym roku zrobiłam sobie tatuaż,

pierwszy raz wzięłam udział w Tygodniu Świadomości Endometriozy,

gdzie poznałam kilka fajnych kobietek,

moje dwie przyjaciółki wzięły ślub,

właśnie w tym mijającym roku,

a my z Mężem obchodziliśmy 3 rocznicę ślubu

- skacząc na bungee!

 

To właśnie 2012 roku skończyłam 25 lat,

zrobiłam kurs fotografii,

ograniczyłam mięso w swojej diecie

jak też czekoladę.

 

Dzięki Ewie Chodakowskiej

zaczęłam ćwiczyć regularnie,

a dzięki Asi Kozłowskiej 

zjadłam pierwszą w swoim życiu kolację na tratwie:)

 

I na facebooku jest już nas 1000!

 

...Ale finansowo był to ciężki rok

i psychicznie się posypałam

(dobrze, że były osoby dzięki którym wracam do siebie)...

może dla tego tak liczę na tą 13-stkę,

może będę mogła sama wiecej dzięki niej zdziałać,

bo w nią wierzę?!

 

 

Życzę Wam i sobie by ten 2013 rok był wpsaniały.

Aby każdy dzień był słoneczny,

najpiękniejsze chwile niekończące się,

marzenia niech się spełniają,

pasje rozwijają

i czas...,

niech czas tak nie pędzi.

 

 

 

ps. na zdjęciu widzicie wieczór ostatniego piątku w tym roku:)

(... i niech każdy Mąż przynosi żonie kawity bez okazji)

 

Zostaw swój Komentarz

kamila rowinska cele

airbnb zniżka